Serial BBC zakazany przez BBC

Wpis ukazał się po raz pierwszy w dniu 6 stycznia 2016 w poprzedniej wersji mojej strony internetowej. 

Zdarza się, że telewizje z różnych powodów odmawiają emisji jakichś treści. Zwykle dotyczy to jednak materiałów pochodzących od producentów czy autorów zewnętrznych. Sytuacja, w której wielki nadawca telewizyjny, w dodatku tak renomowany jak BBC, oficjalnie wpisuje na indeks treści zakazanych serial, którym kiedyś sam wyprodukował, należy do rzadkości. Robi się jeszcze dziwniej, gdy autorzy tegoż serialu są równocześnie noszeni na rękach za inne swoje dzieła. A tak właśnie jest z It Ain’t Half Hot Mum. Dziś postaram się wyjaśnić Wam tę tajemnicę.

Wstydliwe dziecko gigantów
Pomysłodawcami i scenarzystami It Ain’t Half Hot Mum byli Jimmy Perry i David Croft. Obaj panowie są dziś absolutnymi ikonami brytyjskiej komedii telewizyjnej. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dla ludzi dobrze znających historię tej dziedziny rozrywki, ich dokonania sytuują się w jednej lidze z Pythonami, choć stylistycznie są z innego świata. Perry i Croft byli bodaj najwybitniejszymi przedstawicielami tego nurtu brytyjskiego scenariopisarstwa, który wyrósł bezpośrednio z międzywojennej farsy i komedii teatralnej, z ostatnich lat przed erą masowego posiadania telewizorów, gdy brytyjska klasa średnia regularnie chadzała dla rozrywki na lekkie spektakle w prowincjonalnych teatrach. Mówiąc inaczej, jeśli ktoś lubi klimat brytyjskich komedii scenicznych, granych u nas chociażby w warszawskich teatrach Komedia czy Kwadrat, na pewno odnalazłby się w świecie tych dwóch autorów.

Za najważniejsze dzieło duetu uważany jest ich pierwszy wspólnie napisany serial, Armia tatuśka (Dad’s Army), emitowany premierowo w latach 1968-1977. Kiedyś napiszę o nim tutaj osobny tekst, bo na pewno na to zasługuje. Dzisiaj powiem tylko tyle: cała magia Armii polega na tym, że pod płaszczykiem lekkiej i miłej w oglądaniu opowieści o grupie starszych panów, którzy w czasie II wojny światowej tworzą raczej karykaturalny oddział obrony terytorialnej, Croft i Perry przemycili szalenie autentyczny obraz brytyjskiego społeczeństwa lat wojny, z jego heroizmem i wolą walki, ale też niezwykle silnie zakorzenioną klasowością.

It Ain’t Half Hot Mum w pewnym sensie rozwija ten sam temat, ale zarazem sięga w miejsca mniej oczywiste i znane. A także porusza kilka kwestii kontrowersyjnych już wtedy (serial był pokazywany w latach 1974-1981), a jeszcze bardziej drażliwych dzisiaj. Gdybym miał w jednym zdaniu wyjaśnić, czemu BBC dziś nie chce go emitować, odpowiedziałbym tak: bo skrajnie nie przystaje do dzisiejszych standardów poprawności politycznej.

Akcja It Ain’t Half Hot Mum trwa przez kilka miesięcy 1945 roku, w okresie, gdy II wojna światowa zakończyła się już w Europie, ale (o czym zapominamy dzisiaj często, myśląc o tym konflikcie) nadal trwała w Azji. Bohaterami są żołnierze specjalnego oddziału Artylerii Królewskiej, w pierwszych czterech seriach (przy okazji przypominam i błagam: brytyjskie seriale mają serie, a nie sezony!) stacjonujący w Indiach, a w kolejnych czterech odsłonach bezpośrednio na tyłach frontu, gdzieś w birmańskiej dżungli. Specjalność jednostki polega na tym, że jej członkowie mają zostać użyci w walce tylko w absolutnej ostateczności. Ich podstawowym zadaniem jest tworzenie czegoś w rodzaju polowego teatru. Chociaż „teatr” to za dużo powiedziane. Ich show łączy w sobie kabaret, wodewil, rewię, iluzję – słowem wszystko, czego chcecie, aby zapewnić walczącym żołnierzom dwie godziny relaksu i beztroski.

Zero poprawności politycznej
Takie jednostki naprawdę istniały w brytyjskiej (i nie tylko brytyjskiej) armii w czasie wojny, zresztą Jimmy Perry sam służył w jednej z nich, a David Croft, który przebywał w Azji jako młody, lecz wysoki stopniem oficer, miał z nimi bliski kontakt. Humor serialu opiera się na wielu elementach. W największym stopniu, jak we wszystkich serialach Crofta, budowany jest na bardzo wyrazistych charakterach postaci, którym przyszło być razem w hermetycznym środowisku. Szerzej opisałem to w artykule w Wikipedii, zachęcam do lektury, nie będę się tu powtarzał. Chciałbym za to pokazać to, co w tym serialu jest głębsze, a zarazem bardzo dziś kontrowersyjne.

Po pierwsze, nasi bohaterowie mają nad sobą sierżanta, którego cudownie gra, z walijskim akcentem swoich rodziców, Windsor Davies. Ów sierżant jest absolutnie stereotypowym sierżantem: kocha musztrę, wojskowy dryl, a nade wszystko uwielbia wydzieranie się na podkomendnych. Tutaj jest szczególnie zmotywowany, bo uważa swoich żołnierzy-artystów za pokraki kalające mundur. A już szczególnie obrzydliwe jest dla niego to, że niekiedy występują oni też w rolach kobiecych. Co więcej, niektórzy z nich uwielbiają te przebieranki! To z kolei prowadzi sierżanta do konkluzji, że nie są prawdziwymi mężczyznami. No bo jaki facet – myśli sierżant – woli kieckę od karabinu? No jaki? Stąd ulubione wyzwisko, jakim obdarza oddział artystów, to bunch of puffs. Najbardziej eufemistycznie, ale oddając pogardliwy sens, da się to przetłumaczyć jako „banda pedziów”. I sądzę, że w tym momencie pierwszy element politycznej niepoprawności serialu nie wymaga już wyjaśnień.

Po drugie, w serialu bardzo specyficznie ukazani zostali Azjaci, przede wszystkim Indusi, ale po części też Birmańczycy czy Japończycy. Mieszkańcy Indii dość nieudolnie naśladują tu zwyczaje Brytyjczyków, a jednocześnie straszliwie pogardzają swoimi niżej sytuującymi się w drabinie społecznej rodakami. I tu wchodzimy na bardzo grząski grunt, być może trudny do zrozumienia w Polsce, gdzie mało kogo razi neokolonialny (przynajmniej ja tak to odbieram) styl programów Wojciecha Cejrowskiego. Ktoś mógłby powiedzieć, że David Croft bardzo mocno eksploatuje stereotypy narodowe również w ‚Allo ‚Allo!. W czym więc problem? Tam śmieje się z Europejczyków, tu z Azjatów? Ta sama konwencja, po co się oburzać?

Otóż problem polega na tym, że w Europie Zachodniej (nie będę tu wchodził w polskie debaty o polityce historycznej itp.) II wojna światowa została już jakoś emocjonalnie przepracowana. Francuzi czy Anglicy wybaczyli Niemcom, potrafią już nawet jakoś śmiać się z tamtych lat, czego ‚Allo ‚Allo! jest flagowym przykładem (choć na marginesie przypominam, że to jest jednak śmiech z odrobiną grozy, wszak główny bohater ‚Allo ‚Allo! trafia też w pewnej chwili przed niemiecki pluton egzekucyjny). Tymczasem w oczach wielu Azjatów europejski kolonializm wcale nie został do końca rozliczony. Np. ostatnio w UK głośna stała się kwestia Cecila Rhodesa, jednego z najbardziej bezwzględnych kolonizatorów Afryki, który wciąż ma pomniki w prestiżowych miejscach w Anglii. I dlatego kiedy komedia powiela te same stereotypy, którymi posługiwał się w swej propagandzie kolonializm, atmosfera robi się napięta. Tym bardziej, że o ile nikt w miarę zdrowy psychicznie nie wykazuje w UK nadmiernej ksenofobii wobec Niemców czy Francuzów, o tyle rasizm wobec Azjatów, po części wynikający z tych właśnie stereotypów, jest nadal bardzo silny.

A moje zdanie?
To na koniec: co ja o tym wszystkim myślę, tak prywatnie i osobiście? Myślę przede wszystkim, o czym pisałem już w tekście o Pan wzywał, Milordzie?, że największą siłą komedii Davida Crofta jest to, iż jego seriale to takie kapsuły umożliwiające podróż w czasie. Widać to zwłaszcza w produkcjach napisanych z Jimmy Perrym, bo drugi wieloletni współscenarzysta Crofta, Jeremy Lloyd, ciągnął go bardziej w stronę totalnej farsy. W It Ain’t Half Hot Mum ta wartość jest nawet podwójna. To jest dość wierny prawdzie obrazek z lat 40. (zresztą polecam chociażby ostatni odcinek, który dla mnie jest przepięknym, gorzkim komediodramatem o losie żołnierze wracających do kraju po latach bohaterskiej służby), ale też jest w tym serialu dużo prawdy o Wielkiej Brytanii drugiej połowy lat 70., kiedy powstawał. No i cóż, tak wtedy było. Mówienie w telewizji o gejach per pedzio było akceptowalne, żarty z Indusów na granicy rasizmu też przechodziły. Czy to oznacza usprawiedliwienie takich postaw? Oczywiście nie. Gejom i Indusom należy się pełny szacunek, nie ma żadnego powodu do ich dyskryminacji. Ale nie można też cenzurować historii. Wielka Brytania kiedyś taka była i musi żyć z tą świadomością. To jest jakiś etap w historii brytyjskiego społeczeństwa i jeśli chcemy go wymazać, to wraz z It Ain’t Half Hot Mum w koszu powinna znaleźć się cała masa (powiedzmy sobie szczerze) znacznie wybitniejszych dzieł, które też kłują nas dzisiaj szczerym ukazaniem czasów, gdy powstawały.

Poza tym, Croft i Perry całym swoim życiem i twórczością pokazali, że naprawdę nie byli rasistami. Obaj spędzili sporo czasu w Azji, obaj bardzo szanowali kultury Indii i innych części tego wielkiego kontynentu. Michael Bates, który w ciemnej charakteryzacji (co też jest dzisiaj wytaczane jako zarzut wobec serialu) grał najważniejszego dla fabuły Indusa, wychowywał się w Indiach, zaś język hindi opanował zanim jeszcze dobrze nauczył się angielskiego. Autorzy nie byli też homofobami. Homoseksualne postacie odgrywają ważne role w ich wielu serialach. Co więcej, Crofta i Perry’ego uważa się za pierwszych scenarzystów komediowych, którzy w sitcomie BBC umieścili otwartą lesbijkę.

Podsumowując, It Ain’t Half Hot Mum należy oglądać z dystansem, ze świadomością specyfiki czasów, w jakich serial został umiejscowiony i w jakich go kręcono. Ale będę się upierał, że niewiele komedii tak otwarcie mierzy się z brytyjskim kolonializmem. Czy mierzy się w sposób udany lub akceptowalny dzisiaj, to trochę inny temat. Ale na pewno Croft i Perry przełamali tu jakieś tabu, a przynajmniej starali się.

Postscriptum
Większość odcinków It Ain’t Half Hot Mum jest dostępna na YouTube. Nie wiem, czy komuś starczy energii na wszystkie 56 epizodów. Ja obejrzałem każdy z nich, ale na przestrzeni paru lat. Ale polecam chociaż kilka, dla poczucia klimatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *