Prawdziwy ból wiceprezydenta Bidena

Wpis ukazał się po raz pierwszy w dniu 13 września 2015 w poprzedniej wersji mojej strony internetowej. 

Muszę się do czegoś przyznać. Po ponad piętnastu latach obserwowania polskiej i światowej polityki mam w sobie trochę cynizmu, gdy patrzę na „spontaniczne” zachowania wielu polityków. Kiedy podczas przedwyborczej wizyty w jakimś mieście polityk całuje dziecko albo przytula staruszkę niczym kochający syn, to moje myśli w pierwszej kolejności wędrują zwykle w stronę specjalistów od budowania wizerunku. Myślę sobie wtedy: „Dobra robota, nieźle go nauczyli, wygląda to tak autentycznie”. Oczywiście w polityce, jak wielu dziedzinach życia, bardzo ważny jest talent, którego nie da się komuś dać, po prostu albo go mamy albo nie. Ale bardzo wielu rzeczy można się nauczyć do tego stopnia, że przeciętny wyborca nie zauważy, co jest szczere i prawdziwe, a co wynika ze starannie wyćwiczonego warsztatu.

Są jednak politycy, których autentyczności i prawdy nawet ja nie poddaję w nadmierną wątpliwość, ponieważ wynika ona z ich własnych przeżyć, niekiedy bardzo dramatycznych. I oczywiście wiem, że jest taka dziedzina jak storytelling, która uczy ludzi opowiadać o własnym życiu w sposób, który naprawdę robi wrażenie. W ten sposób można swoją opowieść znacznie lepiej sprzedać w mediach czy na spotkaniach, nawet bez podkręcania jej faktograficznie. Wiem to i mam to zawsze z tyłu głowy. Kiedy słucham wiceprezydenta USA Joe Bidena w jego najbardziej osobistych wystąpieniach, po prostu mu wierzę. Więcej nawet, jestem pod wrażeniem tego, jak potrafi odkryć się przed publicznością pomimo swego wieku i urzędu. I to też jeszcze nie wszystko: potrafi swoimi słowami podnieść na duchu innych, dodać im siły, ale nie poprzez rytualne poklepywanie po plecach. Wręcz przeciwnie. Biden mówi: Wiem, jak bardzo cierpicie. Przeżyłem coś podobnego, było mi strasznie ciężko. Ale znalazłem w sobie siłę, by z tego wyjść. I gwarantuję Wam, Wy też wyjdziecie!

Dokładnie taki przekaz możemy znaleźć w przemówieniu Bidena z 2012 roku, które wygłosił przed rodzinami amerykańskich żołnierzy poległych na misjach zagranicznych. Wiceprezydent opowiada tu o swojej traumie, jakiej doznał jako młody senator w latach 70., gdy wypadek drogowy w jednej chwili zabrał mu ukochaną żonę i córkę, a jego dwóch synów znalazło się na intensywnej terapii. Biden mówi bardzo otwarcie o czymś, czego doświadcza chyba każda osoba doznająca nagłej straty kogoś bardzo ważnego: o utracie sensu życia, o potężnej pustce, o dniach wypełnionych smutkiem i cierpieniem. Mówi też o ludziach, którzy starają się pocieszać, zapewniają o współczuciu i zrozumieniu, ale w gruncie rzeczy mogą sobie co najwyżej wyobrażać, jak to jest. I wtedy pojawia się ktoś, kto naprawdę przeżył coś podobnego i naprawdę wie, jak to jest. I taka osoba potrafi dodać bardzo dużo siły, bo jest żywym dowodem, że da się z tego wyjść. Dla Bidena taką postacią był jeden z gubernatorów New Jersey, a teraz on stara się być kimś takim dla rodzin poległych. A pod koniec opowiada o tym, jak 5 lat później ożenił się ponownie (nie bez trudu, oświadczyny zostały przyjęte nie za pierwszym podejściem) z kobietą, którą dziś znamy jako Drugą Damę USA. Oto wystąpienie w całości:

W tym roku życie dopisało kolejny tragiczny rozdział do historii Bidena. Jeden z uratowanych z tamtego wypadku synów Bidena, który potem został prokuratorem generalnym stanu Delaware, zmarł na raka mózgu. Świat obiegły zdjęcia z pogrzebu Beau Bidena, na których widać, jak jego wyraźnie zdruzgotany ojciec przyjmuje kondolencje. Dosłownie w tym tygodniu Biden po raz pierwszy zdecydował się opowiedzieć o utracie kolejnego dziecka w mediach. Co ciekawe, uczynił to w nominalnie bardzo rozrywkowym programie „The Late Show” w telewizji CBS. Wyjaśnieniem może być fakt, że nowy prowadzący tego programu, Stephen Colbert (zastąpił właśnie legendarnego Davida Lettermana), sam jako dziecko stracił w katastrofie lotniczej ojca i dwóch braci, a już jako znany komik nigdy nie ukrywał, jak wielki wpływ to wydarzenie miało na jego życie. Zasiedli zatem obok siebie dwaj mężczyźni po przejściach i zamiast bawić zgromadzoną w nowojorskim studiu i przed telewizorami publiczność, zaserwowali jej niezwykle poruszający dialog:

DOPISEK Z PAŹDZIERNIKA 2016: Kiedy po raz pierwszy publikowałem ten tekst na mojej stronie we wrześniu 2015, na oficjalnym kanale programu „The Late Show” na YouTube’ie można było znaleźć pełny zapis wywiadu. Obecnie jego kluczowa, pierwsza część jest już niedostępna, więc zmuszony okolicznościami wstawiam tylko krótki klip omawiający tę rozmowę i pokazujący jej małe fragmenty: 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *